Malarstwo Mileny Romanowskiej

Tematem obrazów Mileny Romanowskiej jest pejzaż miejski.
Gatunek ten powstał i rozwijał się wraz z historią malarstwa. Skonwencjonalizowany, miał za zadanie ukazywać piękno
i niepowtarzalność widoków miast.Jednakże Milena Romanowska odrzuca jego konwencjonalne cechy, by tworzyć oryginalny, skrajnie indywidualny klimat, subiektywny wizerunek miejskiej architektury
i przestrzeni, złożony z fragmentów, elementów budowli, obiektów najczęściej nie dających się jednoznacznie rozpoznawać
i identyfikować z miejscem, gdzie się znajdują. Tworząc w opozycji
do współczesnego fotorealizmu, wykorzystującego fotografię do malowania widoków zwiedzanych metropolii, artystka postrzega miasto i oddaje emocje z nim związane poprzez nastrój niepokoju i obcości człowieka uwikłanego w nicość materii zanurzonej w mrocznym czasie przemijania. Zwraca uwagę na architekturę, która pod względem materialnym jest uznawana za najbardziej trwałą spośród rodzajów sztuk wizualnych, jako na ślad procesu niszczenia, alienacji jednostki, zmierzchu funkcjonalnych i estetycznych wartości cywilizacji wielkomiejskiej, pozostawiany jakby w schyłkowej fazie współczesnego humanizmu.

W swojej twórczości Milena Romanowska inspiruje się europejską, monumentalną architekturą władzy, a także metafizycznym malarstwem włoskich artystów awangardy z lat 20 i 30 XX w., ugrupowania Novecento, nawiązując zwłaszcza do Mario Sironiego, który malował miejskie pejzaże oraz opustoszałe peryferie emanujące melancholią
i przygnębieniem.

„Jest coś takiego w procesie malowania, że obraz sam wymaga stworzenia własnej formy” – mówi M. Romanowska. Jej malarstwo
ma charakterystyczne cechy, kształtujące jednolitość stylu. Maluje
w technice olejnej, gładko, bez faktury, bez dużych kontrastów. Wykorzystuje efekty przecierania, różnicując powierzchnie barwne. Operuje zestawami kolorów złamanych, wśród których przeważają szarości, szare błękity, rzadziej złamane zielenie, czerwienie, brązy. Niekiedy pojawia się jasny odcień lub plama koloru sugerująca światło, przestrzeń czy różnicę w budowie obiektu. Układy barw są tak zharmonizowane, by podkreślać nie tylko sugestie przedmiotowe, ale przede wszystkim napięcie emocjonalne, nastrój opuszczenia, niepokoju, wyobcowania, smutku, pustki. Również jakiejś intrygującej atmosfery nierzeczywistości bliskiej surrealistycznemu zdziwieniu innością, wywołującą niecodzienne przeżycie estetyczne.

Monochromatyczność, niwelowanie kontrastów barwnych, nasycanie kolorów szarością, minimalizowanie stopnia natężenia światła, płaszczyznowość, perspektywiczność ujęć wywołują, zamierzone przez artystkę, silne oddziaływanie ekspresyjne. Stłumione barwy i światło stanowią pogranicze mroku.

Kompozycję obrazów tworzy zgeometryzowana struktura kształtów brył
i dużych płaszczyzn, wyraźnych linii tworzących iluzję głębi, relacji form w przestrzeni. Geometria układów kształtów, rozstrzygnięcia malarskie wywołują efekt jednoczesnego postrzegania różnych rzeczywistości: konkretnej, materialnej, realnie istniejącej, sfotografowanej, przeniesionej na płótno i malarsko przetworzonej
oraz abstrakcyjnej, co zbliża to malarstwo do abstrakcji geometrycznej.

Twórczość Mileny Romanowskiej określana jest jako malarstwo metafizyczne. Określenie to wymaga szczególnego wglądu
w rozumienie przez artystkę funkcji światła i ciemności w postrzeganiu
i przeżywaniu świata oraz w kształtowaniu wizji artystycznej.


Maria Kępińska
wstęp do katalogu wystawy malarstwa w galerii Politechnika,
marzec 2017 r.

Grupy twórczej „Od…do…” wielogłos o świecie

Milena Romanowska w swoich obrazach pokazuje wyobrażone miejskie architektoniczne pejzaże, których nie sposób zidentyfikować. Miasto przemawia poprzez mury, fragmenty budowli,  pofabrycznych ruin, miejsc użyteczności publicznej, płoty i ogrodzenia. Fotografia jest dla niej notatką zobaczonych w podróży motywów, przetworzoną później w subiektywną wizję malarską.

Architektura to zmaterializowana w rozmaitych formach brył, konstrukcji, budulca, stylistyk informacja o ludziach, ich kulturze i działaniach, polityce danego okresu historycznego. Stanowi odzwierciedlenie treści
i charakteru epoki, sprawowanej wówczas władzy. Artystka
we wcześniejszych cyklach prac poszukiwała architektonicznych reliktów przeszłości, śladów istnienia poprzednich pokoleń. Przez pewien czas inspirowała ją „architektura władzy”, szczególnie reprezentacyjne gmachy faszystowskich Włoch lat 30. Ich monumentalizm, nawiązujący do czasów świetności Cesarstwa Rzymskiego, będący wówczas wyrazem potęgi systemu, obecnie utraciwszy swą pierwotną symboliczną wymowę, jest tylko milczącym śladem minionego triumfu władzy.

Romanowska w cyklu płócien „Miejskie terytoria”, ukazując fragmenty budowli i miejsc społecznej działalności – portyków, pustych, pozbawionych publiczności dziedzińców, stadionów, amfiteatrów, widowni – odziera je z ogromu skali. Niejednorodne stylistycznie „Peryferia” przedstawiają z kolei elementy konstrukcyjne nieczynnych fabryk, miejsc dawnej aktywności ludzkich rąk. Surowe, linearne, zgeometryzowane kompozycje, czasami na granicy abstrakcji, koncentrują się na pozbawionych detali, nagich szkieletach konstrukcji. „Poprzez rezygnację ze szczegółów, pragnę sprowadzić je do czystej, klarownej postaci, przypominającej trochę rozrysowane rzuty” – mówi autorka.

Najnowsze obrazy odwołują się do współcześnie wznoszonych fizycznych barier okalających ludzkie prywatne tereny – różnego typu ogrodzeń, lecz ich wymowa jest także metaforyczna. W kadrach wszystkich wymienionych kompozycji rzuca się w oczy brak przestrzeni, bądź jest ona bardzo mocno ograniczona, gdyż zbliżenia poszczególnych architektonicznych struktur wypełniają niemal całe płótna. Elewacje budynków, portyki, ogrodzenia rozmyślnie są znakami dwuwymiarowymi, ukrywając to, co znajduje się wewnątrz lub poza nimi. W opustoszałych stadionach, amfiteatrach, widowniach, a nawet pokojach czy wnętrzach wagonów kolejowych nie widać śladu ludzkiej obecności. We wszystkich przedstawieniach brak jakichkolwiek form życia organicznego. Tylko niekiedy można wyczuć cyrkulujące w nich powietrze, dostrzec iluzję głębi, skrawek drugiego planu.

Architektura, będąca otoczeniem dla człowieka, oddziaływuje bezpośrednio na jego zmysły i uczucia. Z miejskich pejzaży Mileny Romanowskiej emanuje klimat przygnębienia, niepokoju. Ciasna, wydzielona przestrzeń, nie daje schronienia, wywołuje poczucie osaczenia, klaustrofobii. Efekt przygnębienia spotęgowany zostaje poprzez użycie niemal monochromatycznej, zgaszonej gamy barw: szarości, wyblakłych błękitów, złamanych zieleni i brązów. Poszczególne cykle prac układają się w rodzaj malarskiego eseju
o coraz bardziej postępującej separacji, izolacji ludzkiej, przerwanej komunikacji, zrywanym kontakcie człowieka ze światem.

Prawdziwa więź z otoczeniem obecnie jest bowiem tak samo niepełna, fragmentaryczna i odchodząca w przeszłość, jak przedstawione
na płótnach artystki obiekty. Współczesny człowiek tworzy nie tylko fizyczne, materialne zasłony wokół swej prywatnej przestrzeni, ale przede wszystkim bariery mentalne. Odcina się od innych, nie tylko
ze względu na różnice rasowe, kulturowe, światopoglądowe czy seksualne. […] W rozpędzonym ponowoczesnym świecie Internetu, telefonii komórkowej, smartfonów, etc., świecie „e-rzeczywistości”, ludzkie spotkania „twarzą w twarz” stają się coraz rzadsze, kontakty, więzi społeczne coraz płytsze i szczątkowe, co nieuchronnie prowadzi do znieczulenia, braku empatii wobec drugiego. A ona jest bardzo ważna w dobie narastających zagrożeń cywilizacyjnych: ekologicznych, społeczno-politycznych czy ostatnio – pandemicznych, które świadczą o coraz większej kruchości istnienia na naszej wyjątkowej planecie.

 


Alicja Cichowicz
fragment eseju „Grupy twórczej Od…do… wielogłos o świecie”